Skip to content

Zaręczyny

08/12/2010

Pewnego dnia Michał zadzwonił do mnie i zapytał się czy bym się z nim nie przeszała na spacer. Z chęcią się zgodziłam. Umówiliśmy się pod starym dębem – w połowie drogi między naszymi domami – tam gdzie zawsze się umawialiśmy. Gdy doszłam na miejsce Michała jeszcze nie było, zdziwiłam się lekko, bo to zwykle on na mnie czekał. No ale muszę przyznać, że szybko to sobie zracjonalizowałam i jakoś wytłumaczyłam. Po paru minutach zobaczyłam, że przejeżdża naprawdę piękna dorożka z woźnicą- a tam Michał. Zdumiona  niespodzianką zezwoliłam sobie pomóc podczas wsiadania. Pojechaliśmy nad odrę. Wiedziałam, że coś się święci, myślałam jednak, że to rekompensata Michała za focha jakim mnie obdarzył kilka dni wcześniej. Może po prostu bałam się myśleć o tym jaki naprawdę jest tego cel. Na ławce obok, której przechodziliśmy leżał ogromny bukiet polnych kwiatów. Michał zaśmiał się i powiedział, że pewnie ktoś zostawił. Pobiegł po niego, wracając uklękną i się zapytał czy wyjdę za niego. Oczywiście jak w takich momentach bywa odjęło mi mowę, zabrakło mi słów więc po pokiwałam głową. I wtedy jak z pełnego naczynia wylało się morze łez szczęścia z moich oczu.

Advertisement

From → Do wesela

Leave a Comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.