jedzenie na wesele
Nowy news weselny:)
Ok. Mamy pewien etap zakończony. Dziś mogę to śmiało powiedzieć. Dziś, gdy wiem, że zdobyliśmy już firmę cateringową na nasze wesele. Z racji braku dobrych ofert musieliśmy udać się na drugą stronę Polski i będziemy mieli catering w Warszawie. Ale i tak bardziej nam się to opłaca, a przy tym jakość będzie znacznie większa. Co zapewne odbije się na radości ucztujących:)
jutro postaram się zadzwonić do muzyków.
wesele. ale gdzie?
Kasia zmusiła mnie, żeby coś napisać ![]()
Hmm no więc może krótko coś wtrącę na temat samej organizacji wesela. Ogólnie mamy plan, aby zamiast zamawiania wielkiej sali weselnej zrobić coś niekonwencjonalnego. Chcielibyśmy, żeby wesele jak i cały ślub odbył się w najstarszej i przy tym najpiękniejszej dzielnicy Wrocławia czyli na Ostrowie Tumskim. O ile ze ślubem nie ma problemu – w pobliżu jest Plac Katedralny z dużą ilością kościołów o tyle z realizacją miejsca wesela może być mały problem. Nie wiemy czy uda się wynająć dużą łódź, która posłużyłaby za salę weselną. Aktualnie jesteśmy w fazie wstępnych rozmów – o efektach na pewno napiszemy na naszym blogu.
Zaręczyny
Pewnego dnia Michał zadzwonił do mnie i zapytał się czy bym się z nim nie przeszała na spacer. Z chęcią się zgodziłam. Umówiliśmy się pod starym dębem – w połowie drogi między naszymi domami – tam gdzie zawsze się umawialiśmy. Gdy doszłam na miejsce Michała jeszcze nie było, zdziwiłam się lekko, bo to zwykle on na mnie czekał. No ale muszę przyznać, że szybko to sobie zracjonalizowałam i jakoś wytłumaczyłam. Po paru minutach zobaczyłam, że przejeżdża naprawdę piękna dorożka z woźnicą- a tam Michał. Zdumiona niespodzianką zezwoliłam sobie pomóc podczas wsiadania. Pojechaliśmy nad odrę. Wiedziałam, że coś się święci, myślałam jednak, że to rekompensata Michała za focha jakim mnie obdarzył kilka dni wcześniej. Może po prostu bałam się myśleć o tym jaki naprawdę jest tego cel. Na ławce obok, której przechodziliśmy leżał ogromny bukiet polnych kwiatów. Michał zaśmiał się i powiedział, że pewnie ktoś zostawił. Pobiegł po niego, wracając uklękną i się zapytał czy wyjdę za niego. Oczywiście jak w takich momentach bywa odjęło mi mowę, zabrakło mi słów więc po pokiwałam głową. I wtedy jak z pełnego naczynia wylało się morze łez szczęścia z moich oczu.
Idea
Pomysł założenia bloga podjęliśmy wspólnie. Kiedyś przy obiedzie Michał rzucił hasło – idee, że skoro tyle wokół się dzieje warto, aby pozostawić ślad trwalszy od smugi w naszych głowach. Nie wiedzieliśmy tylko jak to zrobić. Później zmieniliśmy temat i o nim zapomnieliśmy. Do czasu, gdy wczoraj walcząc z nudą błąkałam się po blogach. I ot cudowna myśl rozbłysła, niczym promyk rozświetlający moje lico. Myśl, wykrystalizowana ze słów Michała. Napisałam mu w sms-ie o tym, że może stworzymy bloga o naszych przygotowaniach do wesela. Michał jak to w jego niezbyt gadatliwej naturze bywa odpisał: “OK”.
I tak oto zwerbalizowana myśl – idea przepoczwarza się w oto tego bloga.
Będziemy tu opisywać stan organizacyjny naszego wesela.
Pozdrawiam
Kasia